5. Zdanie odrębne, bo ... (własne) !
 Oceń wpis
   

BRAK PRACOWNIKÓW KTO ZATEM WYKONAŁ USŁUGI

   Kolejna historia podatkowa z życia Państwa Podatników ( dalej P.P.) miała, a właściwie ma, następujący przebieg.

   P.P. wybudowali w ramach prowadzonej działalności gospodarczej ( świadczyli usługi budowalne o dosyć wąskiej specjalizacji) budynek mieszkalny dwurodzinny ( bliźniak) z przeznaczeniem do sprzedaży. Zajęci wykonywaniem swoich usług, usługi konieczne dla wybudowania tego budynku zlecali podmiotom zewnętrznym. Podczas trwania budowy ( lata 2007 2009) skrzętnie gromadzili podatek VAT (naliczony) zawarty w fakturach dokumentujących zakupy materiałów i obcych usług potrzebnych w trakcie budowy. Po jej zakończeniu jedną część  bliźniaka sprzedali, stosując obniżoną stawkę pod. VAT. W tych okolicznościach w sposób naturalny powstała dość znaczna nadwyżka podatku naliczonego nad należnym, o której zwrot P.P. wystąpili, składając odpowiedni wniosek do właściwego organu podatkowego.

   Oczywistą rzeczą było to, że organ podatkowy postanowił "prześledzić" w charakterystyczny dla siebie sposób cały okres, w którym trwała budowa. Czynności kontroli podatkowej wskazały kilka drobnych uchybień, typu niewłaściwy moment odliczania podatku naliczonego z faktur dot. zakupu energii elektrycznej i innych mediów. Uwagi organu podatkowego były w pełni zasadne, i P.P. dokonali stosownych korekt już w trakcie trwania czynności kontrolnych. 

   Wśród wykonawców usług budowlanych jakie P.P. nabywali od różnych usługodawców ( firm osób fizycznych i osób prawnych), bardziej "szczegółowym oględzinom" została poddana Spółka z o.o. z siedzibą odległą o około 100 km od miejsca budowy budynków. P.P. swoje specjalistyczne usługi budowlane również wykonywali w miejscach mniej lub bardziej odległych  od własnej siedziby,  zatem wykonywanie pracy w terenie czasem odległym ( pod warunkiem, że ta praca była) nie było niczym nadzwyczajnym. Tak też jako naturalną kolej rzeczy potraktowali obecność osób wykonujących prace zlecone Spółce na tych budowach, na których sami również świadczyli swoje usługi.   

   Zawarto umowę najpierw ustną, a potem pisemną na wykonanie prostych prac budowlanych typu ( poprawienie izolacji przeciwwilgociowej ław fundamentowych istniejącego budynku oraz prace tynkarsko-szpachlowe połączone z malowaniem części budynku). Umowę ze strony Spółki podpisała osoba, która przedstawiając się jako pełnomocnik Zarządu Spółki, podała jako swoje nazwisko nie powiązane w żaden sposób formalnie ze Spółką. Dane tej osoby nie zostały przez P.P. zweryfikowane. Prace objęte umowami zostały wykonane wystarczająco dobrze, można to było ocenić bezpośrednio po ich wykonaniu co w połączeniu z niewielką ich wartością spowodowało, że strony umowy odstąpiły od sporządzenia protokołu odbioru prac.

   Organ podatkowy w trakcie trwania kontroli kwestionował sam fakt wykonania takich czynności, jakie wskazywały faktury wystawione przez Spółkę wykonawcę dla P.P., poprzez stawianie zarzutu, że Spółka jako wystawca faktury spełnia warunki, jakie są zawarte w słowach "sprzedaż udokumentowano fakturami wystawionymi przez  podmiot nieistniejący" oraz, że w konsekwencji tego pierwszego warunku, to faktury przez nią wystawione "stwierdzają czynności, które nie zostały wykonane".  Uzasadnienie dla takiego stanowiska organ pierwszej instancji przedstawiał następująco:

-       Spółka w roku świadczenia ( 2009) swoich usług na rzecz P.P. działała w składzie dwuosobowym (dwóch udziałowców), z których jeden piastował stanowisko Prezesa Zarządu Spółki, a drugi był jej pracownikiem,

-       US właściwy dla siedziby Spółki nie mógł w roku 2014 przeprowadzić wobec niej czynności sprawdzających z uwagi na brak kontaktu ze Spółką, a w miejscu wskazanym na siedzibę Spółki delegacja pracowników US nie stwierdziła żadnych oznak prowadzenia przez Spółkę działalności,

-       w odpowiedzi na wezwanie skierowane ( również w roku 2014) bezpośrednio do Prezesa Spółki,  ten ostatni stawiwszy się w US właściwym dla jej siedziby oświadczył, że Prezesem został na prośbę drugiego wspólnika, a o samej Spółce od początku nic nie wiedział i nadal nic nie wie. Następnie, nie czekając na dalszy rozwój wypadków "nagle i niespodziewanie" wyjechał za granicę do pracy,

-       drugi wspólnik Spółki odbierał kierowane do niego wezwania organów podatkowych ale nie reagował na nie.

   P.P. widząc, w którym kierunku zmierza prowadzone wobec nich postępowanie podatkowe, złożyli jeszcze w czasie jego trwania wniosek o przesłuchanie w ich obecności (na prawach Strony) obu ówczesnych udziałowców Spółki. W uzasadnieniu wniosku wskazywali, że złożone oświadczenie Prezesa Spółki winno zostać zweryfikowane pod względem zgodności z ówczesnym stanem faktycznym, bowiem to P.P. w okolicznościach tej sprawy byli jedynymi osobami, które miały bezpośredni kontakt z osobami reprezentującymi Spółkę, lub podającymi się za uprawnione do jej reprezentowania. Zdaniem P.P. osobą, która przy podpisywaniu umowy podała nazwisko nie związane w żaden sposób ze Spółką, był zapewne jeden z jej udziałowców, oraz, że usługi jakie Spółka wykonała na rzecz P.P. były wykonane przez samych jej udziałowców ( w tym Prezesa Zarządu również). Wnioskowane przeprowadzenie na tę okoliczność dowodu miało te wątpliwości jednoznacznie rozstrzygnąć.

   Łatwo się domyśleć, że  organ prowadzący postępowanie napisał, iż "odmawia przeprowadzenia żądanego przez Stronę w/w dowodu.", uzasadniając, że "nie mógłby on przyczynić się do wyjaśnienia sprawy",  bo "nie zachodzą przesłanki do przeprowadzenia wnioskowanego przez Stronę dowodu w postaci przesłuchania jako świadków ...". Jedno zatem oświadczenie osoby pełniącej funkcję Prezesa Zarządu Spółki, w sposób aż nadto widoczny zainteresowanej tym, aby dowieść braku swojego udziału w sprawie nieuczciwej podatkowo, zostało przez organ podatkowy potraktowane jako w pełni wiarygodne, stając się podstawowym dowodem dla dokonanych przez organ podatkowy ustaleń wobec P.P.

   Odwołanie od decyzji organu pierwszej instancji przeniosło sprawę do DIS. Tutaj również P.P., chcąc zweryfikować prawdziwość stwierdzeń zawartych w oświadczeniu Prezesa Spółki, a przyjętych jako w pełni wiarygodne przez organ pierwszej instancji, złożyli wniosek o przeprowadzenie na podstawie art. 200a ustawy Ordynacja podatkowa rozprawy. Celem jej przeprowadzenia miało być wyjaśnienie wielu okoliczności związanych z działalnością Spółki w roku 2009, kto i w jakich okolicznościach miał prawo ją reprezentować, kto ją reprezentował faktycznie, kto wykonywał rzeczone dla p. Podatników usługi i inne pozwalające na definitywne rozstrzygnięcie, kto i w jakim zakresie wykonał sporne usługi na rzecz P.P. DIS jednak  "postanowił odmówić przeprowadzenia rozprawy w postępowaniu odwoławczym (...) ponieważ nie zaistniały przesłanki uzasadniające przeprowadzenie rozprawy.". I tak kółko się zamknęło. Na ironię losu wskazuje fakt, że o przeprowadzenie dowodu należy wnioskować do organu, który "z definicji" nie jest tym przeprowadzeniem zainteresowany, bo taki dowód stanowiłby mocny lub decydujący "przeciwdowód", sprzeciwiający się przyjęciu za jedynie słuszne, zeznania/oświadczenia osoby będącej bezpośrednim uczestnikiem wszystkich okoliczności sprawy. Uczestnictwo to mogli potwierdzić lub nie P.P. jako jedyni, którzy byli takimi samymi bezpośrednimi jej uczestnikami. Potem DIS odwołanie oczywiście oddalił.       

   Sprawa trafiła do właściwego WSA, który w niedawno wydanym orzeczeniu również oddalił skargę P.P. W ustnym uzasadnieniu wyroku Sąd dowodził, że Spółka nie zatrudniając w czasie objętym postępowaniem ( rok 2009 ) pracowników, nie mogła wykonać rzeczonych usług, bo były to usługi wysokospecjalistyczne.  P.P. już na sali Sądu ustami swego pełnomocnika mieli nieodpartą ochotę zapytać, czy odkopanie ( za pomocą zwykłych łopat) ław fundamentowych budynku i ponowne pokrycie ( za pomocą zwykłych ręcznych szczotek)  tych ław odpowiednią masą bitumiczną, to naprawdę są prace /usługi wysokospecjalistyczne, a wykonać je mogą tylko odpowiednio przeszkoleni pracownicy najemni, a nie właściciele/udziałowcy Spółki. Można odnieść wrażenie, że Sąd w swojej nieomylności ogarnia swoimi ocenami coraz większe obszary społecznej aktywności zawodowej, wskazując, jak należy je klasyfikować lub wykonywać.

   W uzasadnieniu pisemnym do wydanego orzeczenia ( bo P.P. o takowe wystąpili, chcąc złożyć skargę kasacyjną) Sąd swoje stanowisko uzasadniał następująco:

-       kontakt między P.P. a Spółką został nawiązany okazjonalnie,

-       P.P.  jako profesjonalni przedsiębiorcy, nie zweryfikowali swojego kontrahenta poprzez żądanie okazania odpowiednich dokumentów,

-       nie prowadzili również stałego nadzoru prac wykonywanych przez Spółkę na budowie,

-       nie potrafili podać dokładnej ilości osób wykonujących te prace na ich budowie,

-       zakres prac i wysokość wynagrodzenia ustalano z przedstawicielem Spółki, którego uprawnień w tym zakresie nie zweryfikowano,

-       Spółka nie zatrudniała pracowników mogących wykonać sporne usługi,

-       osoba wskazana jako prezes zarządu w rzeczywistości nie sprawowała tej funkcji,

-       firmą/nazwą Spółki posługiwały się osoby trzecie,

-       jedyna forma działalności Spółki to wprowadzanie do obrotu faktur,

-       i dalej temu podobne, których ze względu na szczupłość miejsca, nie zostaną przytoczone, 

a wszystkiego co powyższe zdaniem Sądu dowodził zebrany w roku 2014 przez organy podatkowe w sprawie materiał dowodowy. Dalej zatem zdaniem Sądu okoliczności sprawy i logiczne z nich wnioski wyciągnięte bezspornie uzasadniają jako prawidłowe zastosowanie przepisu mówiącego, że "wystawione faktury (...) stwierdzają czynności, które nie zostały dokonane w części dotyczących tych czynności,"

    Odnosząc się do tego, co wskazał Sąd zdaniem P.P. ma miejsce tutaj typowy model sytuacyjny dla tego typu spraw. Jeżeli podczas czynności sprawdzających/kontrolnych okaże się, że wśród dostawców towarów i usług dla podmiotu kontrolowanego jeden lub więcej z jego dostawców było nieuczciwymi podatnikami ( i problemem będzie egzekwowanie należnych zobowiązań od takiego podatnika), to "jak na zamówienie" organy podatkowe dokonują zmiany statusu takiego dostawcy z "nieuczciwy podatnik" na "podmiot nieistniejący", a wykonane  dostawy towarów lub usług stają się "czynnościami, które nie zostały wykonane".

   W niniejszej sprawie wspomnianej zamiany statusu Spółki organy podatkowe dokonały na podstawie zeznań osoby, która żywotnie była zainteresowana, aby nie być objętą opcją przedstawiciela i wykonawcy przez Spółkę roli "nieuczciwego podatnika". Dodatkowo te same organy podatkowe  dokładały wszelkich starań ( a prawo im to umożliwia), aby próby zmiany przyjętego przez nie założenia udaremnić. Sąd zaś akceptuje sytuację gdy organ podatkowy w sposób nieskrępowany raz wyznacza sobie rolę prokuratora, a raz obrońcy wobec praw podatnika , a sam podatnik "zgrzyta zębami", bo tylko to mu pozostało.

   Bardzo ciekawe byłyby rozważania teoretyczne gdyby tak przepisy prawa podatkowego zawierały zapis normy, z której wynikałoby jednoznacznie, że nabywca towaru lub usługi nie odliczy podatku naliczonego w przypadku gdy " sprzedaż została udokumentowana fakturami wystawionymi przez nieuczciwego podatnika" . Jak wówczas wyglądałaby praktyka ich stosowania ? 

   Wydaje się, że definicję nieuczciwego podatnika łatwiej i bardzo precyzyjnie można ustalić z wykorzystaniem już obowiązujących przepisów, niż ustalić definicję podmiotu nieistniejącego w znaczeniu języka słownikowego w połączeniu z nadawanym znaczeniem dla tych pojęć przez zapisy języka prawnego.

   Słownikowe/językowe znaczenie  "nieuczciwy podatnik" jest jednoznacznie zrozumiałe dla wszystkich i nie zachodzi potrzeba tworzenia specjalnych kolejnych określeń prawnych, aby przybliżyć "temat" osobom, do których są one skierowane.

   Przeciwnie jest przy zapisie "podmiot nieistniejący lub czynności nie dokonane" , tutaj nieprecyzyjne przepisy nie stanowią żadnej wskazówki/normy dla osób, do których są one skierowane, jak mają one postępować, aby być z nimi w zgodzie.

   Trybunał Konstytucyjny w jednym ze swoich ostatnich wyroków ( o dochodach nieujawnionych ) wskazał, że nie odpowiada zasadom państwa prawa okoliczność, w której podatnik, aby być w zgodzie z tym prawem musi oprócz znajomości tegoż prawa posiąść również znajomość orzecznictwa sądowego i zasad stosowania tego prawa przez organy podatkowe.

   Powyższe rozważania mają wymiar bardziej publicystyczny, są bowiem tylko próbą wskazania na istnienie problemu, który nieodpowiednio ukształtowany przez prawo, a "odpowiednio" przez praktykę organów podatkowych, potwierdza możliwości tych ostatnich w zakresie kształtowania przez nie, a nie przez prawo, praw i obowiązków dla wszystkich uczestników "obrotu podatkowego".

    Tylko czy tak być musi ?!

   A może ktoś z Czytelników ma inne swoje zdanie na temat oceny okoliczności i tego, czego można oczekiwać. Zapraszam do wypowiedzi zaznaczając, że to co napisał autor, jest jego własną oceną i nie należy jej traktować jako stanowiska GDP będącej właścicielem bloga. 

Pozdrawiam.

S. Wróblewski  dor. pod. 00211           

 

Komentarze (0)
4. Zdanie odrębne, bo ... (własne).
 Oceń wpis
   

Podmiot nieistniejący" w łańcuchu obrotu wyrobami akcyzowymi ?

Przedstawiamy kolejną historię, jaka miała miejsce w roku 2007 w rodzinie p. Podatników.

   Głowa rodziny prowadziła działalność gospodarczą, wykonując usługi transportu ciężarowego. Była ona prowadzona na niewielką skalę, za pomocą kilku samochodów ciężarowych. Paliwo (olej napędowy) stanowiło główny składnik kosztów prowadzonej działalności, a nabywanie go w ilościach hurtowych po możliwie najkorzystniejszych cenach, było jednym z podstawowych elementów poprawy rentowności w firmie. Do jego przechowywania służyły specjalne zbiorniki, które były zainstalowane w siedzibie firmy. Nabywanie paliwa w detalu traktowano jako ostateczność z oczywistych względów. Poszukiwani byli dostawcy, którzy mogli przyjąć zamówienie np. na całą cysternę, dostarczyć ją we wskazane miejsce w uzgodnionym czasie i cenie.

   Korzystając z informacji od znajomych z branży, p. Podatnik znalazł takiego dostawcę. Na wstępnym spotkaniu dostawca został wylegitymowany, okazał aktualne i oryginalne dokumenty firmowe( NIP, Regon, KRS dla Sp. z o.o., oraz dane osoby uprawnionej do reprezentowania Spółki ). Do kompletu zabrakło koncesji na obrót hurtowy paliwami oraz informacji o statusie dostawcy wobec obowiązku w podatku akcyzowym, a p. Podatnik nie domagał się ich okazania, przyjmując milczący akcept, że dostawca takowe posiada, skoro hurtowo handluje paliwami. Takie przekonanie dodatkowo wzmacniał fakt, że grupa nabywców w tych okolicznościach liczyła około 40 podmiotów, bo o takiej liczbie mówiły informacje wymieniane między takimi jak firma p. Podatnika podmiotami.

   Cena paliwa była o tyle atrakcyjna ( niższa z reguły o kilkanaście groszy na litrze, wobec średnich cen rynkowych), co przy nabywaniu znacznych ilości dawało wymierne oszczędności w kosztach firmy. Dodatkowym atutem była "solidność handlowa" dostawcy, bo paliwo było zawsze zamawiane telefonicznie, dostarczano je w umówionych cenie i czasie na wskazane miejsce ( do siedziby firmy). Do jakości paliwa też nie było zastrzeżeń, bo była ona sprawdzana w praktyce poprzez natychmiastowe rozpoczęcie zużycia w pracy taboru samochodowego. Za paliwo p. Podatnik płacił gotówką kierowcy który paliwo przywoził, otrzymując każdorazowo trzy dokumenty, WZ (wydanie z magazynu), KP ( przyjęcie gotówki) i F.VAT. Taka "idylla" trwała przez cały okres 2007 r.

    W drugiej połowie roku 2008 wobec dostawcy p. Podatnika odpowiedni UKS wszczął czynności kontrolne. Skutkiem tego w roku 2010  p. Podatnik/Strona został objęty postępowaniem kontrolnym. Protokół kończący to postępowanie został mu doręczony w maju 2011 r. Zawierał on zarzuty skierowane wobec p. Podatnika, a były one następujące:

-       dostawca paliwa dla Strony został wskazany jako "podmiot nieistniejący", o którym mowa w odpowiednim miejscu art. 88 ustawy o VAT. Zgodności tego wskazania ze stanem faktycznym miały dowodzić następujące zarzuty formułowane przez organy podatkowe wobec tegoż dostawcy:

-        dostawca ten stwarzał jedynie formalne pozory istnienia, a w rzeczywistości nie uczestniczył w obrocie prawnym, bo nie posiadał koncesji na obrót paliwami, nie zadeklarował się jako podatnik podatku akcyzowego i nie uiszczał tego podatku, nie przestrzegał innych obowiązków prawa podatkowego i obowiązków aktualizacji danych rejestracyjnych, nie potrafił w sposób wiarygodny wskazać źródła, z którego sam nabywał dostarczane/sprzedawane przez siebie paliwo,

-        uznano zatem, że paliwo nabywane przez p. Podatnika od tego dostawcy, a udokumentowane fakturami VAT, nie pochodziło od niego, bo źródło pochodzenia tego paliwa nie zostało wyjaśnione,

-        skutkiem powyższego uznania, wskazano na brak dowodów, że podatek akcyzowy został zapłacony na wcześniejszym etapie produkcji lub obrotu, 

-        brak wskazanych dowodów uzasadniał skorzystanie wobec p. Podatnika z zapisów art. 4 ust. 3 ustawy z 2004 r. o podatku akcyzowym wówczas obowiązującej, w której zapisano, że "Opodatkowaniu akcyzą podlega także nabycie lub posiadanie wyrobów akcyzowych, jeżeli od tych wyrobów nie została zapłacona akcyza w należnej wysokości.".    

   W ten oto sposób p. Podatnik  w roku 2011 dowiedział się, że w roku 2007 wbrew własnej woli był podatnikiem podatku akcyzowego od paliwa nabytego od znanego mu i istniejącego fizycznie i prawnie dostawcy, który okazał się być nieuczciwym podatnikiem podatku akcyzowego i VAT również.

   Złożone do Dyrektora IC odwołanie od decyzji Dyrektora UKS z oczywistych względów okazało się być nieskuteczne. Ten pierwszy podtrzymał w całej rozciągłości argumentację organu skarbowego, twierdząc to, że skoro p. Podatnik nabywał wyroby akcyzowe na równi ze swoim dostawcą z nieujawnionego źródła, to naturalnym jest, że nie dowiódł, iż akcyza na wcześniejszym etapie obrotu została zapłacona. Zatem sam musi ją uiścić w wysokości wynikającej z wartości liczbowych zawartych w fakturach, jakie otrzymywał od swojego dostawcy.

   Sprawa stanęła przed odpowiednim WSA, który w roku 2012 oddalił skargę p. Podatnika na decyzję Dyrektora IC. Sąd rozpoznający tę sprawę zaakceptował stanowisko organów podatkowych oraz linię orzecznictwa, wskazującą, że z redakcji przepisu art. 4 ustawy o podatku akcyzowym nie wynika kolejność podmiotów zobowiązanych do zapłacenia akcyzy, co oznacza, że każdy uczestnik łańcucha obrotu tymi wyrobami producent, importer, sprzedawca, nabywca/posiadacz i inni jest zobowiązany w tym samym stopniu do zapłaty tego podatku. Tym samym organy podatkowe mogą prawnie domagać się zapłaty tego podatku od każdego z tych podmiotów, pod warunkiem wykazania, że podatek akcyzowy nie został zapłacony na jednej z poprzednich faz obrotu. Takie stanowisko jest usprawiedliwione zamiarem ustawodawcy, zapewnienia możliwości jak najszerszego i skutecznego pobierania akcyzy. Sąd w rozpoznawanej sprawie, stwierdził, że skoro nie udało się ustalić źródła pochodzenia paliwa, to tym samym nie udało się ustalić faktu, czy od jego sprzedaży została zapłacona akcyza. Sprawa na dniach zostanie zważona przez NSA.

   P. Podatnik składając skargę kasacyjną wskazał na następujące okoliczności, które jego zdaniem nie zostały dowiedzione materiałem dowodowym, bo dowodzi on czegoś innego niż przyjęły to organy podatkowe i zaakceptował Sąd. Również interpretacja normy prawnej stosowana przez organy podatkowe i akceptowana przez Sąd, a wynikająca z treści art. 4 ustawy o podatku akcyzowym prowadzi do sytuacji niedopuszczalnych wobec konstytucyjnej zasady równości wszystkich wobec prawa.

   Argumentacja skargi kasacyjnej zawierała następujące tezy elementy:

-       wg. organów podatkowych aby uznać, że ktoś ( osoba lub podmiot gospodarczy) jest "nieistniejący", wystarczy wskazać, że nie spełnia on obowiązków, jakie na niego nakłada obowiązujący porządek prawny.

-       Strona uważa, że takie stanowisko jest wewnętrznie sprzeczne wobec zawartości językowej dla słów "podmiot nieistniejący". Oczywiście trudno w tym miejscu ( ze względu na jego szczupłość)  dowodzić słuszności takiego stanowiska, ale dla znakomitej większości czytelników/odbiorców takich słów, oznaczają one, że "nieistniejący" to ten, którego nie ma prawnie i fizycznie, a nie ten, który istnieje fizycznie, a prawnie jest "niegrzeczny",

-       wg. organów podatkowych wystarczy dowieźć, że dostawca Strony nabywał sprzedawany przez siebie towar z nieujawnionego źródła, co automatycznie powoduje, że sama Strona jako nabywca takiego towaru winna zostać uznana za nabywającą również z takiego źródła,

-       Strona uważa, że takie przenoszenie stanu faktycznego z okoliczności wcześniejszych w czasie na czynności późniejsze, jest nieuprawnione i niezgodne z logiką i doświadczeniem życiowym,

-       wnioskując ze stanowiska organów podatkowych o ich prawie do domagania się zapłaty podatku akcyzowego od każdego podmiotu-uczestnika łańcucha obrotu wyrobami akcyzowymi ( przy założeniu, że są one wszystkie znane) można założyć, że mają one w takiej sytuacji prawo wyboru, od kogo zechcą domagać się zapłaty tego podatku,

-       Strona uważa, że uzasadnione jest stwierdzenie, że w takim przypadku obowiązek podatkowy będzie wynikał z posiadania mniejszego lub większego "pecha" u tego uczestnika obrotu, na którego zgodnie z prezentowanym stanowiskiem te organy wskażą. Taka sytuacja jest w sprzeczności z konstytucyjną zasadą, że podatki są nakładane w drodze ustawy, bo w tym przypadku, są nakładane poprzez władztwo organów podatkowych,

-       Strona stoi na stanowisku, że zawarte w cytowanym wcześniej przepisie słowa "także" oraz "jeżeli od tych wyrobów nie została zapłacona akcyza w należnej wysokości". w sposób jednoznaczny i bez żadnej wątpliwości wskazują, że nabywca/posiadacz wyrobów akcyzowych staje się podatnikiem podatku akcyzowego dopiero wówczas, gdy on sam nie może wskazać dostawcy, na którym by ten obowiązek ( wynikający z przepisów tej samej ustawy) spoczywał wcześniej, niż na nabywcy/posiadaczu,

-       taka wykładnia tej normy prawnej jaką wskazuje Strona, została potwierdzona ( choć zapewne w sposób niezamierzony) przez wskazaną wcześniej "usilność" organów podatkowych, aby dostawcę paliwa dla niej - w okolicznościach sprawy - uznać za "podmiot nieistniejący", bo takie uznanie skutkuje prawem dla tych organów do zastosowania wobec niej art. 4 ust. 3 ustawy o podatku akcyzowym.         

  W okolicznościach sprawy widać wyraźnie, jak usilne dążenie organów podatkowych do zamiany statusu podmiotu dostawcy z "nieuczciwy podatnik" na "nieistniejący podmiot", "ułatwia" organom podatkowym w sposób zdecydowany wskazywanie, kto z uczestników takiego łańcucha zostanie dłużnikiem Skarbu Państwa.

   Definicja słów "podmiot nieistniejący" w prawie podatkowym i innym nie jest określona, zatem każdy kto tę normę stosuje, wypełnia ją własną wykładnią i interpretacją.

   Piszący te słowa uważa, że waga zawartości merytorycznej tych dwóch słów jest adekwatna do wagi zawartości merytorycznej przepisów o dochodach z nieujawnionych źródeł i nieujawnionych dochodach ze źródeł istniejących jakie niedawno były rozważane przez Trybunał Konstytucyjny pod względem ich zgodności z normami konstytucyjnymi.

   W rozważaniach ówczesnego uzasadnienia TK wskazał, że przepisy o opodatkowaniu dochodów z obu wskazanych źródeł stanowią jedynie "szkielet" tego, co taka norma winna zawierać.

   W przypadku normy dla słów "podmiot nieistniejący" trudno nawet mówić o nich jako o  przysłowiowym "szkielecie".

   Powyższe porównanie zdaniem piszącego wskazuje, że istnieje duża zasadność dla przyjęcia tezy, że poddanie tych słów pod osąd TK skutkowałaby uznaniem ich za niezgodne z ustawą zasadniczą, pod warunkiem przedstawienia odpowiedniej dla tego założenia argumentacji w skardze konstytucyjnej. Taka skarga przy założeniu jej skuteczności byłaby "wybawieniem" dla rzeszy podatników dotkniętych brakiem normy dla znaczenia tych słów.

   Może, ktoś z czytających te słowa zaoferowałby swoją współpracę przy konstruowaniu takiej skargi. Oferta może być zawarta w treści komentarza. A może znajdą się krytycy tego pomysłu, to również proszę napisać/zaoferować. Każda dyskusja jest cenna, bo wnosi coś nowego u jej uczestników i czytelników.

S. Wróblewski

Dp. 00211           

 

 

 

Komentarze (0)
3. Zdanie odrębne, bo ... (własne).
 Oceń wpis
   

SKORO W PRZYRODZIE NIC NIE GINIE, TO W US TYM BARDZIEJ ...

  Przedstawiamy Państwu kolejną (autentyczną) historię jaka miała miejsce w rodzinie Podatników.

  Od 1993 r. mieszkała ona w lokalu spółdzielczym na zasadach prawa lokatorskiego. W lutym 2007 r. zawarła umowę ustanawiającą spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego, a następnie dokonała wszystkich pozostałych zobowiązań wobec spółdzielni aby spełnić warunki zawartej umowy. Tak więc od lutego 2007 r. biegł 5 letni termin dla skutków opodatkowania podatkiem PIT ewentualnej sprzedaży tego mieszkania, w okresie krótszym niż 5 lat od daty jego nabycia.  

   W latach 2007 2008 obowiązywała w przepisach ustawy o podatku PIT zasada, że przychód ze sprzedaży lokalu w okresie krótszym niż wskazane 5 lat od daty nabycia, może jednak być zwolniony z opodatkowania pod dwoma warunkami:

       - gdy sprzedawca/sprzedawcy był zameldowany w sprzedawanym lokalu na pobyt stały przez okres nie krótszy niż 12 miesięcy przed datą zbycia,

       - gdy sprzedawca/sprzedawcy złoży w odpowiednim US oświadczenie, że spełniał wymieniony warunek zameldowania. Termin składania takiego oświadczenia był najpierw 14 dniowy (od dnia sprzedaży), potem został przesunięty do 30.04.2009 r. ( termin zbieżny ze złożeniem zeznania za rok 2008).

    P. Podatnicy wiedząc, że warunki okresu zameldowania  (ulgi meldunkowej ) spełniają, postanowili w maju 2008 r. sprzedać nabyte  rok wcześniej  mieszkanie. Tak też uczynili. Pozostał tylko do spełnienia warunek złożenia oświadczenia/informacji we właściwym dla nich US, o czym przy sprzedaży przypomniał im również notariusz, odpowiednim zapisem w umowie notarialnej.

   W kwietniu 2009 r. wysyłając pocztą ( poleconym) zeznanie za rok 2008 ( druk PIT-37 i PIT/O) włożyli również do koperty wspomniane oświadczenie ( ręcznie napisane na kartce kratkowanego papieru formatu A5). Kopertę opisali słowem PIT, a dowód jej nadania, jako przesyłki poleconej, opisali słowami PIT ROCZNY. Taką kopertę z wymienioną zawartością w dniu 28.04.2009 r. wysłali do US nabywając przekonania, że wszystkiego co trzeba dla zwolnienia przychodu ze sprzedaży, dopełnili.

   W takim niewzruszonym przekonaniu trwali aż do stycznia 2013 roku. W tym miesiącu bowiem US wezwał p. Podatników do wyjaśnienia braku opodatkowania zbycia prawa do lokalu mieszkalnego. Ufni, że wszystko się szybko wyjaśni, okazali w lutym 2013 r. w US wszystkie dokumenty związane z odpłatnym zbyciem, łącznie z kserokopią wspomnianego oświadczenia i dowodem jego nadania. Urząd wykonał kopie wszystkich dokumentów, i zapadła cisza na kolejne 11 miesięcy. W styczniu 2014 r. US wszczął postępowanie podatkowe wobec p. Podatników celem określenia im zobowiązania w zryczałtowanym podatku dochodowym z tytułu odpłatnego zbycia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego. Decyzję wydał w czerwcu 2014 r.  

   Jako jej podstawę organ wskazał, że p. Podatnicy nie złożyli w przewidzianym terminie ( 30.04.2009 r.) oświadczenia, a złożyli je dopiero w lutym 2013 r. Od takiego stanowiska zostało złożone odwołanie do właściwego DIS. Odwołanie oczywiście nie odniosło skutku. DIS podtrzymał stanowisko organu pierwszej instancji, zmieniając jedynie wartość ewentualnego zryczałtowanego podatku dochodowego poprzez uwzględnienie dodatkowych kosztów odpłatnego zbycia.

   Poszerzona argumentacja DIS zawierała następujące główne elementy:

       - nie wskazaną dosłownie, ale widoczną między wierszami zasadę, że W URZĘDZIE NIC NIE GINIE,

       - potwierdzenie nadanie samej przesyłki poleconej nie jest wystarczającym potwierdzeniem jej zawartości,

       - p. Podatnicy nie dołączyli do tego oświadczenia pisma przewodniego, którego istnienie dałoby organowi wiedzę, że w kopercie przesyłki jest dodatkowy dokument w postaci oświadczenia o prawie do ulgi meldunkowej,

        - DIS nie dał wiary złożonemu pod groźbą odpowiedzialności karnej oświadczeniu Państwa Podatników, że oświadczenie o prawie do wspomnianej ulgi zostało wysłane do US wraz z zeznaniem PIT-37 za rok 2008,

        - dodatkowo, organy posłużyły się insynuacją, że nic nie dowodzi, aby kopia oświadczenia przedstawiona w US w styczniu 2013 r., była kopią wykonaną z oryginału oświadczenia z kwietnia 2009 r., bo równie dobrze kopia przedstawiona mogła zostać sporządzona jako kopia dokumentu wytworzonego przez p. Podatników w późniejszym czasie na potrzeby prowadzonego postępowania,

        - choć zawartość koperty z przesyłki p. Podatników była sprawdzana w archiwum US dopiero w kwietniu 2014 r., to jednak  stwierdzono, że nie zawierała oprócz zeznania PIT-37 i załącznika PIT/O wspomnianego oświadczenia, a formularze zeznań p. Podatników za rok 2008 nie noszą żadnych śladów wskazujących na odłączanie od nich jakichkolwiek dokumentów.

    Z powyższego skróconego spisu zarzutów organów podatkowych wyłania się następujący obraz sprawy. Wszyscy ( organy podatkowe i p. Podatnicy) zgadzają się, że dopiero w styczniu 2013 r. organ stwierdził (nie dowiódł), iż oświadczenia Podatników o prawie do ulgi meldunkowej nie posiada.

     Dla organów to oznacza, że p. Podatnicy takowego nie złożyli/nie wysłali w kwietniu 2009 r., natomiast p. Podatnicy stwierdzają, że ich oświadczenie o prawie do ulgi meldunkowej zaginęło na terenie US w okresie od 04.2009 r. do 01.2013 r.

   P. Podatnicy nie skorzystali z prawa do insynuacji i nie próbowali dowodzić, że brak w US ich oświadczenia jest wynikiem czyjegoś celowego działania. Uzasadnienie dla takowej postawy można znaleźć w innych okolicznościach. W tym samym bowiem US inny podatnik spotkał się z identycznym jak p. Podatnicy zarzutem braku w Urzędzie oświadczenia o jego prawie do ulgi meldunkowej. Tyle tylko, że ten podatnik osobiście i w terminie złożył w US takie oświadczenie, uzyskując potwierdzenie przyjęcia na kopii. I tą potwierdzoną kopią obronił się przed zarzutem niezłożenia oświadczenia, a wykazał fakt jego zagubienia ( umyślnego lub nie ) na terenie samego urzędu. Po tym zdarzeniu wewnętrzna korespondencja urzędu zawierała ostrzeżenia, przed pochopnym formułowaniem takich zarzutów wobec osób objętych i korzystających z praw do ulgi. Pikanterii tej sprawie nadaje fakt, że organ na pewnym etapie prowadzonego postępowania dołączył taką notatkę do materiału dowodowego sprawy, a następnie usiłował ukryć/wyłączyć ją z tego materiału ( gdy p. Podatnicy poprosili o jej kopię)  nazywając ją korespondencją wewnętrzną.            

   Przy zapoznawaniu się przez p. Podatników z zebranym materiałem dowodowym oraz później, dowodzili oni następujących  okoliczności:

 -       US nie odnotował na kopercie daty jej wpływu oraz tego co zawierała, nie odnotował tego również w swoich rejestrach korespondencji wpływającej,

 -       zawartość koperty, na wyraźne żądanie Strony US sprawdził dopiero w kwietniu 2014 r., a przecież zawartość koperty przechodziła przez ręce wielu osób w US, chociażby z powodu konieczności weryfikacji samego zeznania i załącznika do niego, a dopiero po tych wszystkich zabiegach znalazła się w archiwum urzędu,

 -       ze względu na enigmatyczność opisu wykonanego przez p. Podatników na kopercie ( słowo PIT), organ mógł/winien sporządzić na kopercie opis jej zawartości z datą jego sporządzenia i podpisem osoby sporządzającej, a tego nie dokonał,

 -       sam opis koperty słowem PIT nie informuje bowiem jaki rodzaj formularza i załączników zawierała koperta p. Podatników, a to oznacza, że składając PIT-37 i załącznik do niego, byli w pełni świadomi tego jakie zeznanie (formularz) muszą wysłać do US, i taki a nie inny wysłali,

 -       taka sama świadomość kierowała postępowaniem p. Podatników w odniesieniu do konieczności wysłania również do US oświadczenia będącego przedmiotem niniejszego sporu,

 -       złożenie PIT-37 i załącznika skutkowało dla p. Podatników znikomą korzyścią podatkową ( ulgą internetową), a brak oświadczenia skutkował bardzo dużym obowiązkiem podatkowym. Oczywistym zatem jest przyjęcie, że p. Podatnicy dochowali należytej staranności dla obowiązku terminowego złożenia tegoż oświadczenia,

 -       formularze PIT-37 i załącznika PIT/O nie noszą śladu odłączania od nich jakichkolwiek dokumentów, bo oczywistym jest, że oświadczenie nie powinno być/ nie było w mechaniczny sposób połączone z tymi formularzami, stanowiło luźny załącznik do składanego zeznania,

 -       w roku 2009 nie zaistniała konieczność wykonywania w US jakichkolwiek czynności sprawdzających wobec oświadczenia, można było odłożyć je zatem na półkę, i tak urząd zrobił, zakładając, że do sprawy wróci później np. ze względu na kwestionowanie kwoty wartości za jaką mieszkanie zostało sprzedane,

 -       format/wielkość tego oświadczenia ( pojedyncza kartka A5) sprzyjała ewentualności, że oświadczenie p. Podatników mogło zniknąć w sposób nie zamierzony wśród mnóstwa innych dokumentów, jakie zwykle po okresie na składanie zeznań zaistniały w US,

    W styczniu 2013 r. US trochę się pogubił, bo najpierw wezwał p. Podatników do wyjaśnienia braku zeznania PIT-23 dokumentującego sprzedaż mieszkania w 05.2008 r. Tutaj należy wskazać, że taki formularz obowiązywał przy sprzedaży nieruchomości w roku 2006 i wcześniej. Potem z tego błędu się  wycofał.

   W tym samym miesiącu równolegle odesłał pismem przewodnim do innego US dwa załączniki, pierwszy to akt notarialny dot. sprzedaży przez p. Podatników w 05.2008 r. mieszkania, a drugi to uwierzytelnione oświadczenie o wydatkowaniu przychodu na własne cele mieszkaniowe z dnia 27.05.2009 r.. Adresat tej przesyłki w maju 2013 r. odesłał naszemu US tylko sam akt notarialny, ale już bez załącznika.

   Taką sytuację nasz US tłumaczy następująco. Opis załącznika  jako uwierzytelnione oświadczenie o wydatkowaniu jest tłumaczony jako błąd przy komputerowej edycji tekstu, a tak naprawdę wg. tego tłumaczenia to załącznikiem było pismo przewodnie jakie nasz US otrzymał od tamtego US w maju 2009 r., gdy tamten US przysłał pismem przewodnim do naszego US akt notarialny p. Podatników.

   Zasadności odsyłania komuś jego własnego pisma przewodniego nikt nie próbował wyjaśnić, przyjmując, że to tylko nic nie znaczący błąd pracownika urzędu prowadzącego taką korespondencję.      

   Charakterystyczne jest to, że DIS w żadnym miejscu, nawet jednym słowem nie założył konieczności obrony przed zarzutem, że to organ podatkowy mógł zagubić  oświadczenie p. Podatników .

   Powyższa historia została opisana z oczywistych względów w sposób skrócony, bez niuansów jakie miały miejsce przy wymianie poglądów między p. Podatnikami a organami podatkowymi. 

  Ale i tak morał jaki z niej wypływa, jest jednoznaczny dla wszystkich p. Podatników. W kontaktach z organami podatkowymi jesteśmy jak dziecko we mgle gdy w niewystarczająco staranny sposób podejdziemy do swoich z nim relacji.

   Należy zrobić zawsze więcej niż to konieczne, aby uniknąć sporu z bezosobową machiną/maszyną służącą do wyciskania z  nas podatników pieniędzy przy każdej nadarzającej się okazji.

   Sprawa znajdzie niedługo pierwsze rozstrzygnięcie w WSA, o jego wynikach zostaniecie p. Czytelnicy poinformowani.

Pozdrawiam.

S. Wróblewski  dor. pod. 00211

      

 

          

 

Komentarze (0)
2. Zdanie odrębne, bo ... (własne) -
 Oceń wpis
   

Dostawa / sprzedaż budynku lub nakładów - (hipokryzja podatkowa)

  Przedstawiamy czytelnikom kolejną historię.

   Kilka osób wspólnie nabyło działkę budowlaną. Następnie połowa z nich założyła firmę XYZ Sp. z o.o. Wszyscy właściciele działki wyrazili ustną zgodę na wybudowanie na działce przez spółkę na prawach inwestora/właściciela budynku mieszkalnego bliźniaka, celem dalszej jego odsprzedaży. 

   Spółka poniosła wszystkie koszty budowy ( z wyjątkiem kosztów nabycia działki budowlanej) do jej zakończenia, a następnie ponosiła koszty stanu gotowości budynku do sprzedaży. W dokumentacji budowy spółka figurowała jako właściciel wznoszonego budynku, na nią były wystawiane wszystkie akty administracyjne, od pozwolenia na budowę do zgody na użytkowanie budynku. Po zakończeniu budowy budynek wraz z działką został zbyty. W akcie notarialnym sprzedaży wskazano, że działkę sprzedają jej właściciele ( osoby fizyczne), a budynek mieszkalny sprzedaje jego właściciel firma XYZ Sp. z o.o. w stawce właściwej dla budynku, czyli 8%.

   Akt notarialny trafił do odpowiedniego organu podatkowego, który przeprowadził kontrolę podatkową, a potem postępowanie podatkowe. Zarzut zawarty w decyzji wskazywał, że spółka nie dysponowała prawem do gruntu, na którym budynek został posadowiony, co pozbawiało je władztwa ekonomicznego i faktycznego nad tym budynkiem na podstawie odpowiednich przepisów K.C. Dalej organ stwierdził, że taka sprzedaż była tylko przeniesieniem prawa do poniesionych przez spółkę nakładów na nabywcę budynku. Nakład nie jest towarem w rozumieniu ustawy o podatku VAT, zatem należy go zaliczyć do świadczenia usług w rozumieniu przepisów tej samej ustawy. Usługa przeniesienia nakładów nie korzysta z prawa do stawki obniżonej, zatem transakcja winna być opodatkowana stawką podstawową 23%. Spółka odwołała się do organu drugiej instancji, oczywiście bezskutecznie, zaskarżyła zatem jego decyzję do WSA.

   W odpowiedzi na skargę DIS zawarł szereg stwierdzeń, które miały uzasadniać słuszność  stanowiska ze swojej  decyzji. Poniżej niektóre z nich wybrane wg. kryteriów publicystycznych wskazujących kierunek i sposób argumentacji:

-      przywołane przepisy kodeksu cywilnego nie stanowiły podstawy prawnej rozstrzygnięcia, lecz służyły wyłącznie wyjaśnieniu mechanizmu, który umożliwił ,

-       zgoda właścicieli gruntu dla inwestora nie sprzeciwia się zastosowaniu art. 191 K.C. ,

-  spółka otrzymała wyłącznie zgodę na wzniesienie budynku na gruncie, którym nie władała. Taka zgoda nie może mieć charakteru umowy, stanowi jedynie przyzwolenie na wybudowanie na gruncie budynku mieszkalnego,

-    nie nadawała ona spółce żadnych innych uprawnień ( oprócz samej zgody), nie stanowiła o władztwie ekonomicznym i faktycznym nad budynkiem,

-   brak podstaw do dorozumianego przyjmowania, że zgoda znaczyła prawo do korzystania z budynku i traktowania budynku jako odrębnej od gruntu własności,

-   otrzymywane przez spółkę akty administracyjne ( od innych organów państwa) miały tylko charakter techniczny, nie decydowały o prawie własności tego budynku, nie mogą zatem mieć wpływu na istotę rozstrzygnięcia w sprawie,

-     brak klauzuli o przejściu budynku po wybudowaniu na własność właścicieli gruntu też nie ma żadnego znaczenia, bo to przejście ma miejsce z mocy prawa ,

-    Stronie w świetle prawa podatkowego nie przysługiwało prawo dysponowania budynkiem jak właściciel oraz budynek nie stanowił odrębnego elementu obrotu, co w konsekwencji nie narusza prawa wspólnotowego w zakazie zakłócania warunków konkurencji ,

-  brak przesłanek do przypisania Stronie władztwa ekonomicznego i faktycznego nad budynkiem, a bezpośrednia zapłata za budynek od nabywcy na rzecz Strony pozostaje bez wpływu na uznanie, że w rozpatrywanym przypadku nie mogła ona dokonać dostawy budynku, bo dostawy budynku w okolicznościach sprawy mogli dokonać tylko właściciele gruntu ,

-    brak podstaw do utożsamiania nakładów z towarami w rozumieniu art. 6 ust. 2 ustawy VAT,

i szereg innych.

   Polemizując również w konwencji publicystycznej, należy wskazać na następujące okoliczności sprawy. Przepisy KC nie sprzeciwiają się woli stron wyrażonej w umowie, aby inwestor mógł wybudować na cudzym gruncie budynek,  będąc jego właścicielem. Jaki jest wówczas stan faktyczny sprawy ? Czy określają go normy prawne z K.C., czy fakt fizycznego (empirycznie sprawdzalnego ) istnienia gotowego do sprzedaży budynku? Strona ( autor ) uważa, że przepisy ordynacji podatkowej nakazują przyjmować stan fizyczny sprawdzalny empirycznie ( istnienie budynku mieszkalnego), jako stan faktyczny sprawy zgodny z rzeczywistością.        

   Norma prawna z art. 7 ust. 1 ustawy VAT wskazuje, że przeniesienie prawa do rozporządzania/dysponowania towarami jak właściciel dotyczy nabywcy towarów, a nie ich dostawcy. Oznacza to, że odpłatna dostawa towarów ma miejsce, gdy na nabywcę towarów zostaje przeniesione prawo do rozporządzania nabytymi przez niego towarami jak właściciel. Ustawa nie wskazuje, nie nakazuje, że dostawca takich towarów musi być ich właścicielem prawnym, wystarczy gdy jest ich dysponentem ekonomicznym i faktycznym. Inaczej mówiąc, z powołanej normy nie wynika obowiązek, aby dostawca był prawnym właścicielem towaru i aby nabywca stawał się jego prawnym właścicielem. Wystarczy gdy nabywca towaru otrzymuje prawo do rozporządzania nabytym towarem jak właściciel.

   Definicja nakładów stosowana w badaniach statystycznych obejmuje wszystkie koszty poniesione od momentu rozpoczęcia budowy do jej zakończenia. Tak rozumiane nakłady jako wydatki poniesione są zgodne z powołanymi przepisami K.C. i nie zawierają elementów zysku. Sprzedaż nakładów z zyskiem nie mieści się w pojęciu zwrotu kosztów wskazanych przez K.C., na który powołują się organy podatkowe.

   Stanowisko organów podatkowych jest sprzeczne z zasadą prawa unijnego o swobodzie konkurencji. W identycznych fizycznie okolicznościach sprzedaży budynku mieszkalnego, jeden budynek może być sprzedany ze stawką obniżoną, a nawet jako towar zwolniony, a przy sprzedaży innego budynku organy podatkowe zmuszają dokonującego dostawy na podstawie innych przepisów niż ustawy podatkowe do zastosowania stawki podstawowej.

   Należy zadać pytanie, jak taki przymus ma się do zapisów konstytucyjnych (art. 217), z których wynika, że wszystkie elementy konstrukcji prawnej podatku, które decydują o istnieniu obowiązku podatkowego, musi określać ustawa ? K.C. takich elementów nie zawiera, zatem nie może stanowić o istnieniu i wysokości obowiązku podatkowego.

   Przedstawimy teraz hipotezy możliwych stanów faktycznych dla potrzeb późniejszych wniosków.

I. Inwestor wybudował na cudzym gruncie ( za zgodą jego właściciela, który wolał osiągać długotrwałe przychody z dzierżawy tego gruntu, niż jednorazowy przychód z jego sprzedaży) budynek produkcyjny dla własnych potrzeb. Taki budynek ma prawo amortyzować. Przyjmując zgodnie ze stanowiskiem organów podatkowych, że budynek taki, to tylko prawo majątkowe ( nakłady), może przyjąć stawkę amortyzacji rocznej właściwą dla innych wartości niematerialnych i prawnych. Wynosi ona 20% w skali roku. Retorycznym w tej sytuacji jest pytanie o reakcję na powyższe organów podatkowych, na bank stwierdzą zawyżenie stawki amortyzacji i tym samym zawyżenie kosztów prowadzonej przez inwestora działalności gospodarczej.

II. W identycznych okolicznościach inwestor wybudował na cudzym gruncie budynek lub budowlę ( wszystko, oprócz budynku lub lokalu mieszkalnego). Po okresie użytkowania sprzeda budynek lub budowlę następnemu nabywcy, następny po kilku latach kolejnemu ( wszystkie sprzedaże za zgodą właściciela działki z przyczyn jak wyżej). Żaden organ podatkowy nie będzie nakazywał uznania, że w takich okolicznościach każda sprzedaż takiego towaru opodatkowana stawką podstawową, jest sprzedażą usługi przeniesienia nakładów na kolejnego nabywcę.

III. Jeżeli jednak ten sam inwestor w tych samych okolicznościach wybuduje na cudzym gruncie budynek mieszkalny z lokalami mieszkalnymi na wynajem, a następnie po kilku latach ich wynajmowania, sprzeda budynek ( z właściwą dla budynku i jego statusu stawką podatku VAT) następnemu nabywcy, następny po kilku latach kolejnemu, to wówczas na bank organy podatkowe będą dokonywały przekwalifikowania sprzedawanych budynków ( w odpowiednich stawkach ) na sprzedaż poniesionych nakładów traktowanych jako sprzedaż usług w stawce podstawowej.

   Powyższe przykłady bardzo wyraźnie obrazują zasadę hipokryzji podatkowej stosowanej przez organy podatkowe. Wynika z niej, że w okolicznościach, w których podatnik stosuje stawkę podstawową organy podatkowe nie wymuszają zmiany kwalifikacji sprzedaży z towaru na usługę. Gdy sprzedaż dotyczy towaru podlegającego stawce innej niż podstawowa, to wówczas następuje wymuszona zmiana sprzedaży towaru na sprzedaż usługi na podstawie przepisów innych ustaw niż podatkowe.

   Zgodnie z przepisami K.C. do części składowych gruntu oprócz budynku należą również drzewa i inne rośliny od chwili zasadzenia lub zasiania. Można przyjąć jako kolejną hipotezę sytuację, że kolejny inwestor tworzy na cudzym gruncie ( znowu za zgodą jego właściciela) szkółkę drzew leśnych, ozdobnych i krzewów. Po kilku latach hodowli rozpoczyna sprzedaż tych roślin. Co wówczas podlega sprzedaży, czy poniesiony na poszczególną roślinę nakład jako prawo majątkowe, czy też drzewo lub krzew jako roślina żywa, i jaka stawka podatku VAT winna znaleźć zastosowanie ?

   Krótkie ramy bloga nie pozwalają na rozwijanie tematu, ale zdaniem autora wskazują, że okoliczności takich spraw wcale nie są takie jednoznaczne jak przedstawiają to organy podatkowe. Strona stoi na stanowisku, że sprawa winna być rozstrzygnięta przez sąd przed którym jest prowadzona, a nie przez istniejące już interpretacje podatkowe. Orzeczenie Sądu zostanie dla tych okoliczności zostanie Czytelnikom przedstawione.    

   Zapraszam do wypowiedzi zaznaczając, że to co napisał autor, jest jego własną oceną i nie należy jej traktować jako stanowiska GDP będącej właścicielem bloga.

Pozdrawiam.

S. Wróblewski  dor. pod. 00211

 

      

 

          

 

Komentarze (0)
1. Zdanie odrębne, bo ... (własne).
 Oceń wpis
   

 Zdanie odrębne, bo (własne) !

Historia opisana niżej jest prawdziwa z życia wzięta i ma przebieg następujący.

   Młody człowiek po studiach poszukuje pracy, nie może jej znaleźć. Pracę oferują mu dwaj jego koledzy ( jednocześnie bracia ) prowadzący dwie oddzielne/własne działalności gospodarcze, ale wzajemnie się uzupełniające. Działalności te to handel hurtowy specyficzną kultową odzieżą młodzieżową niszowych marek. Odzież ta w przeważającej większości pochodzi z zagranicy.

   Nasz bohater również zakłada własną działalność gospodarczą, stając się firmą/podmiotem współpracującym na podstawie umowy z firmami braci. Do jego obowiązków należy tworzenie ofert dla hurtowej sprzedaży internetowej ( nabywcom instytucjonalnym) odzieży oferowanej przez jego Zleceniodawców. W przypadku, gdy oferta skutkuje zamówieniem, to musi zamówiony towar przygotować do wysyłki kurierem lub transportem własnym dostawcy-właściciela towaru.  

   Jego wynagrodzenie jest prowizją ( w stawce X%) od zaistniałej w firmach braci sprzedaży, będącą wynikiem jego pracy. jako przedstawiciela handlowego tych firm. Parametry tej sprzedaży (jej cenę) ustalają właściciele towaru, a kwoty obrotu za sprzedany towar wpływają na rachunki firmowe jego właścicieli. Przynależna naszemu pośrednikowi prowizja winna być rozliczana w cyklach miesięcznych, bo w takich cyklach wystawia on swoją fakturę/faktury za te usługi. 

   Należy tylko taką prowizję dobrze wyliczyć. aby każda ze stron umowy miała pewność poprawności takiego wyliczenia. Zostaje stworzony odpowiedni plik Exela, w którym są rejestrowane wszystkie transakcje sprzedaży hurtowej ( i wszystkie ich dane liczbowe ), jakie miały miejsce w danym miesiącu. Plik taki zostaje nazwany HURT. Wprowadzone w nim procedury matematyczne w sposób automatyczny wyliczają należną prowizję od pierwszej do ostatniej transakcji w danym miesiącu. Na podstawie tych danych liczbowych nasz sprzedawca-pośrednik wystawia fakturę i oczekuje na należność w gotówce.

   Niestety gotówki nie otrzymuje, a w zamian otrzymuje kolejną propozycję wzbogacenia zakresu świadczonych przez siebie usług. Przy sprzedaży hurtowej w większości wypadków ( w branży odzieżowej szczególnie) w magazynach sprzedawcy zaczynają się pojawiać końcówki serii/partii towarów, które nie mają już szans na sprzedaż hurtową. Pozostaje zatem możliwość sprzedaży detalicznej takich wyrobów. W tej sprawie właściciele końcówek towarowych nie mają sklepu stacjonarnego ( bo przy tego rodzaju towarze jego prowadzenie byłoby nieopłacalne), pozostaje zatem sprzedaż przez internet, ale detaliczna, bo w tym przypadku rynek odbiorców jest bardzo duży. 

   Nasz sprzedawca-pośrednik jako już mający dużą wprawę w sprzedaży internetowej ( hurtowej), otrzymuje polecenie/propozycję sprzedaży takiego towaru (jego końcówek), tym razem detalicznie, za pośrednictwem portalu Allegro.

    Towar ten sprzedaje posługując się swoim nickiem, a jego wysyłka do nabywcy następuje w opakowaniu firmowym właścicieli tego towaru. Należność za ten towar wpływa jednak na rachunek firmowy pośrednika. Parametry wartościowe takiej sprzedaży ustalają właściciele towaru. Znowu pojawia się problem, jak taką sprzedaż rozliczać, aby wszyscy docenili poprawność takich rozliczeń. Zostaje stworzony kolejny plik Exela w którym są rejestrowane wszystkie takie detaliczne transakcje z wszystkimi ich parametrami liczbowymi. Plik nazwano DETAL,

    Uzyskiwane z takiej sprzedaży kwoty ( wpłynęły na rachunek firmowy pośrednika) są rozliczane wg następujących zasad:

   -  właściciele towaru otrzymują zwrot jego wartości, pośrednik otrzymuje zwrot kosztów wysyłki towaru do klienta ( bo to on je ponosi),

   -  następnie pośrednik zatrzymuje sobie kwotę, jakiej nie otrzymał za wypracowaną prowizję przy sprzedaży hurtowej,

   -  pozostała nie podlegająca już rozliczeniom kwota jest dzielona wg zasady pół na pół.

    Sprzedaż taka nie została nigdzie zarejestrowana zarówno u właścicieli towaru jak i u pośrednika. Oczywiście taką sprzedaż namierzył organ podatkowy. Postępowanie podatkowe było prowadzone wobec pośrednika, któremu organy podatkowe obu instancji przypisały obowiązek podatkowy w pod. VAT za cały okres, kiedy taka sprzedaż miała miejsce, a było to 26 miesięcy. Prowadzona sprzedaż przynosiła tak dobre wyniki wszystkim jej uczestnikom, że po pewnym czasie została ona wzbogacona o towary oferowane w bieżącej sprzedaży hurtowej, bo uzyskiwane przebicie przy sprzedaży detalicznej, było znacznie lepsze dla tego samego towaru niż przy sprzedaży hurtowej. Łącznie uzbierała się znaczna kwota obrotu z niej uzyskanego. 

   Podstawowe zarzuty podniesione w postępowaniu to:

-       to pośrednik dokonywał odpłatnej dostawy na rzecz nabywcy, bo przenosił prawo rozporządzania towarami jak właściciel,

-       pliki Exela ilustrujące stan faktyczny tych transakcji ( sposób ich rozliczania) zostały uznane za prywatne notatki pośrednika, które nie mogą stanowić dowodu w sprawie, bo nie zostały opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym,

-       właściciele sprzedawanych detalicznie towarów solidarnie oczywiście zaprzeczyli faktowi przekazywania swoich towarów, w powyżej opisanym systemie, swojemu współpracownikowi, a organy podatkowe to łyknęły przyjmując, że pośrednik wprowadzał do obrotu  towar, który nabył z nieujawnionego źródła,

-       i kilka jeszcze innych pomniejszych.

      Stanowisko organów podatkowych podzielił Sąd pierwszej instancji wskazując, że brak materialnych dowodów potwierdzających dowodzenie Strony. Można odnieść wrażenie, że Sąd nie ogarnął zasad funkcjonującego wówczas układu i wynikających z niego rozliczeń między właścicielami towaru a sprzedawcą-pośrednikiem w jego sprzedaży detalicznej. Oczywiście pośrednik nie zaprzeczał swojemu świadomemu udziałowi w takim procederze, ale w odwołaniach i skardze wnosił o przypisanie mu do opodatkowania tej części obrotu, jaka zgodnie z parametrami arkusza DETAL przypadała jemu w udziale.

   Sprawa będzie zapewne niedługo rozstrzygana przez Sąd drugiej instancji w ramach skargi kasacyjnej. Pytanie w tej sytuacji brzmi co zrobi, a czego nie zrobi Sąd w tym przypadku. Zdaniem piszącego podstawowe pytania jakie w tej sytuacji należy zadać i znaleźć na nie odpowiedź brzmią:

-      czy te czynności które wykonuje sprzedawca-kasjer stanowią odpłatną dostawę towarów rodzącą obowiązek podatkowy, 

-       czy obowiązek podatkowy wynikający z tak uzyskanego obrotu może być skierowany do sprzedawcy-kasjera, nie będącego jego właścicielem, 

-       czy obrót uzyskany ze sprzedaży jest kwotą, która rodzi obowiązek podatkowy u ekonomicznego i faktycznego jej  właściciela,

   W powyższej sytuacji można mnożyć kolejne pytania, ale i tak najważniejsze zdaniem piszącego są te powyższe. W sklepach w których funkcjonują sprzedawcy, kasjerzy i inni sprawa jest jednoznaczna. Dlaczego zatem sytuacja adekwatna jak w tej sprawie może być inaczej oceniana ?

   A może ktoś z czytelników ma inne swoje zdanie na temat oceny okoliczności i tego czego można oczekiwać. Zapraszam do wypowiedzi zaznaczając, że to co napisał autor, jest jego własną oceną i nie należy jej traktować jako stanowiska GDP będącej właścicielem bloga.

Pozdrawiam.

S. Wróblewski  dor. pod. 00211

 

      

 

          

 

Komentarze (0)
64. Ciekawostki podatkowe w cyklu : " Czy wiesz, że ... ? "
 Oceń wpis
   

 Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że podstawowe prawa człowieka przysługują także podatnikowi J.

   W wyroku z 23.10 br. w sprawie nr 27785/10, ETPC stwierdził, że administracja podatkowa zobowiązana jest respektować w stosunku do podatników zasadę domniemania niewinności, zasadę dochodzenia prawdy materialnej oraz poszanowania własności.

 

   Międzynarodowe normy o ochronie praw człowieka znajduje więc zastosowanie także w sprawach podatkowych! Jest to znakomita wiadomość także dla polskich podatników pojawił się nowy instrument obrony przed poczynaniami administracji podatkowej i to instrument bodaj najbardziej obecnie potrzebny instrument ogólny, odwołujący się do najbardziej fundamentalnych zasad i wartości, nie należący wprost do gałęzi prawa podatkowego, a zatem odeń niezależny.

 

   W praktyce oznacza to, że zmagając się z fiskusem będzie można podnosić kolejną kategorię zarzutów. Obok sporu ściśle merytorycznego (konkretne dowody w sprawie i interpretacja odpowiednich przepisów prawa materialnego), obok procedury, a zwłaszcza jej zasad ogólnych regulujących zasadnicze postawy organów podatkowych, obok zasad konstytucyjnych, obok obowiązującego Polskę prawa europejskiego i orzecznictwa TSUE (tak ściśle podatkowego, jak i ogólnego, np. odnoszącego się do naczelnych zasad UE jak choćby swoboda przepływu kapitału), doszła jeszcze możliwość badania, czy postępowanie organów podatkowych było zgodne z Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

 

Mateusz Kaczmarek

 

Doradca podatkowy nr 10691

 

Komentarze (0)
63. Ciekawostki podatkowe w cyklu: " Czy wiesz, że ... ? "
 Oceń wpis
   

 Prawdopodobnie od 1 stycznia 2015 roku, członkowie zarządów i rad nadzorczych będą płacić ZUS i zdrowotne.

   Nowe regulacje mają objąć przede wszystkim tych członków w/w organów spółek, którzy swoje funkcje sprawują odpłatnie ta grupa ma płacić zarówno składki na ubezpieczenie społeczne, jak i na zdrowotne. Z kolei osoby pełniące funkcje nieodpłatnie mają podlegać wyłącznie ubezpieczeniu zdrowotnemu.

 

   Szczególną grupą są rezydenci innych krajów niż Polska, którzy w polskich spółkach sprawują w/w funkcje. Te osoby podlegać mają ubezpieczeniu społecznemu (z uwzględnieniem przepisów prawa międzynarodowego, w tym zwłaszcza tzw. umów o unikaniu podwójnego ubezpieczenia), ale nie zdrowotnemu.

 

Mateusz Kaczmarek

 

Doradca podatkowy nr 10691

 

 

Komentarze (0)
62. Ciekawostki podatkowe w cyklu : "Czy wiesz, że ... ?"
 Oceń wpis
   

 NSA: Nie trzeba płacić VAT-u od wydania prezentu jeśli jego wartość nie przekracza 100 zł. netto.

 

   W wyroku z dnia 1 lipca 2014 roku, sygn. akt I FSK 1123/13, Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjna  Ministra Finansów i utrzymał w mocy korzystny dla podatników wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Sądy stanęły na stanowisku, że wskazaną w art. 7 ust. 4 pkt 1 Ustawy o VAT, niepodlegającą opodatkowaniu wartość prezentów małej wartości nieprzekraczającą w roku podatkowym kwoty 100 zł, należy rozumieć jako cenę ich nabycia netto (bez podatku).

   Wyrok jest oczywiście korzystny dla podatników, ale trzeba mieć na uwadze, że regulujący przedmiotową kwestię przepis jest daleki od jednoznaczności (tak naprawdę, to ustawodawca po prostu tej sprawy nie uregulował), linii orzeczniczej w tym względzie nie można uznać za utrwaloną, a z zajętym przez sądy w/w stanowiskiem rzeczywiście można sensownie polemizować. Dlatego, nie chcąc opodatkowywać prezentów o wartości nieprzekraczającej 100 zł. netto, ale przekraczających 100 zł. brutto, warto wystąpić z wnioskiem o interpretację podatkową w razie negatywnej odpowiedzi MF, o pozytywną  wykładnię można poprosić sąd z powołaniem się m.in. na w/w orzeczenia.

 

Mateusz Kaczmarek

 

Doradca podatkowy nr 10691

 

Komentarze (0)
61. Ciekawostki podatkowe w cyklu " Czy wiesz, że ... ? "
 Oceń wpis
   

Księgowy księgowemu nierówny warto o tym pamiętać w czasie, gdy usługi w tym zakresie może zaoferować praktycznie każdy.

   Ocena kwalifikacji konkretnego księgowej czy ew. firmy księgowej jest bardzo trudna dla przedsiębiorcy, który z założenia zna się na swoim biznesie, natomiast rzadko kiedy na finansach w ogóle, a na rachunkowości i podatkach w szczególności.

   Wbrew pozorom, niewielka lub nawet zerowa ilość nieprawidłowości stwierdzona przez kontrolę podatkową (czym często właśnie chwalą się biura rachunkowe),  a nawet przedsiębiorcy używają tego argumentu polecając sobie nawzajem określone księgowe, także nie stanowi czynnika, który sam w sobie gwarantuje wysokiej jakości usługi. Efekt braku zastrzeżeń kontroli nierzadko uzyskiwany jest bowiem w praktyce poprzez przyjęcie zasady in dubio pro fisco wszelkie wątpliwości rozstrzygane są na korzyść fiskusa, często bez pytania klienta o zdanie dzięki temu klient nie poweźmie podejrzenia, że jego księgowy może czegoś nie wiedzieć (mieć wątpliwości), a protokół pokontrolny nie stwierdzający nieprawidłowości utwierdzi go w przeświadczeniu, jak bezbłędnego ma księgowego.

   Nie zauważy zwykle natomiast kosztu, jaki w związku z tą strategią ponosi wiele rozliczeń można byłoby zoptymalizować, w niektórych przyjąć znacznie korzystniejszą interpretację przy zgodzie na pewien poziom ryzyka. Mało kto o tym otwarcie mówi, ale pomiędzy księgowym a klientem często po prostu istnieje w tym obszarze konflikt interesów, który jest usuwalny, ale wymaga starannego ułożenia relacji, w tym starannego wyboru księgowego/biura.  

   W powyższym kontekście za dobrą monetę należy przyjąć stworzenie przez Stowarzyszenie Księgowych w Polsce nowego certyfikatu zawodowego dla księgowych (por. poniższy link). Oczywiście żaden dyplom, tytuł czy certyfikat nie stanowi sam przez się gwarancji, niemniej jednak konieczność spełnienia wysokich wymagać dla uzyskania i utrzymania certyfikatu znakomicie zwiększają prawdopodobieństwo posiadania odpowiednich kwalifikacji przez posiadającą go osobę.

   Co najmniej wiadomo, że takiej osobie chciało się podjąć trud i że posiada zdolności wystarczające do osiągnięcia tego celu. Poza tym posiadanie prestiżowego certyfikatu dodaje poczucia własnej wartości w zawodzie. Osoba świadoma swoich kompetencji nie będzie się obawiała powiedzieć klientowi, że dana sprawa jest bardzo wątpliwa i ryzykowna, że trzeba ją dobrze zaplanować, że decyzja o sposobie księgowania powinna być podjęta wspólnie z klientem, tak by wyważyć między kosztownością a ryzykiem, czy wreszcie, że dana sprawa po prostu leży poza granicami kompetencji księgowego i klient powinien ją zlecić specjaliście (prawnikowi, biegłemu, doradcy, inne).

http://www.podatki.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/nowy-zawodowy-tytul-dla-ksiegowych?utm_source=SARE&utm_medium=email&utm_campaign=NDP09102014

   Wysokie wymagania konieczne były do uzyskania certyfikatu od Ministra Finansów. Ten certyfikat nie będzie już jednak wydawany, choć te uzyskane w przeszłości wciąż stanowią dobrą wizytówkę swoich posiadaczy.

Z poważaniem

Mateusz Kaczmarek

Doradca podatkowy nr 10691

 

Komentarze (0)
60. Ciekawoski podatkowe w cyklu " Czy wiesz, że ... ?"
 Oceń wpis
   

 

MF: Nieodpłatne wydanie materiałów reklamowych i informacyjnych nie podlega VAT.

   Podatnik zapytał Ministra, czy nieodpłatne przekazanie kontrahentom, w związku z działalnością gospodarczą spółki, materiałów o charakterze reklamowym i informacyjnym, które nie mają dla otrzymującego wartości użytkowej, ani handlowej, będzie wiązało się z koniecznością zapłaty VATu należnego. Chodziło o kartonowe stojaki na produkty, których jednostkowy koszt wytworzenia przekraczał 10 zł., co pozbawiało je statusu niepodlegającego opodatkowaniu prezentu o małej wartości. O dziwo, pomimo braku jednoznacznego uregulowania takiej sytuacji w art. 7 ust. 2-7 Ustawy o VAT, Minister Finansów przyznał, że skoro z punktu widzenia otrzymującego towar nie ma wartości, to nie można uznać tego przekazania za odpłatną dostawę towarów, co z kolei skutkuje brakiem opodatkowania VAT tegoż przekazania.

   Takiego podejścia można sobie od organów podatkowych życzyć na stałe. W przedmiotowej interpretacji indywidualnej z 1 września 2014 r., sygn. IPTPP2/443-488/14-2/AW, Minister Finansów spokojnie mógł wydać interpretację przeciwną, opierając się po prostu o literalne brzmienie przepisów.     Tymczasem wybrał opcję korzystną dla podatników, uwzględnił bowiem nie tylko literę prawa, ale także bardziej ogólny sens i cel przepisów VAT, przez co osiągnął wykładnię głębszą i słuszniejszą. Miło jest obserwować jaskółki świadczące o przybliżaniu się administracji podatkowej w PL do standardów europejskich. Trochę czasu musi jeszcze upłynąć zanim takie podejście stanie się standardem.

   Na koniec warto przypomnieć, że interpretacje podatkowe wydawane są w imieniu MF przez Dyrektorów Pięciu Izb Skarbowych (Warszawa, Łódź, Bydgoszcz, Poznań, Katowice), de facto przez różnych pracowników tychże izb. Interpretacja daje moc ochronną tylko temu podatnikowi, któremu została wydana, a fakt wydania określonej interpretacji jednemu podatnikowi nie daje żadnej gwarancji potwierdzenia jej w podobnej sprawie podatnika drugiego (zdarza się, że sprzeczne interpretacje w identycznych sprawach pochodzą z jednego ośrodka). W przypadku spraw podobnych do wyżej opisanej stanowczo zalecam uzyskanie własnej interpretacji.

Z poważaniem

Mateusz Kaczmarek

Doradca podatkowy nr 10691

 

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Najnowsze komentarze
2014-06-04 17:53
gdptax:
Zwrot podatku. Co z oprocentowaniem nadpłaty?
Oczywiście, ma Pan rację. W opisanej sytuacji nie ma żadnych przeszkód, by wystąpić ze[...]
2014-06-04 09:35
Filip Siwek:
Zwrot podatku. Co z oprocentowaniem nadpłaty?
Witam, jak ktoś miał egzekucję z wynagrodzenia to bez danych z US nie dojdzie czy kwota jest[...]
2014-06-02 16:17
gdptax:
Zwrot podatku. Co z oprocentowaniem nadpłaty?
Nie do końca wierzę organom. Dlatego radziłbym sprawdzić to we własnym zakresie, licząc należne[...]
O mnie
gdptax
Kategorie
Ogólne